Polskie Podcasty

Top 3 Najnowsze podcasty

1333 0 20 kwietnia 2016

WYWIAD: DoDechy – podcast motoryzacyjny

Podcast DoDechy od dwóch lat wypełnia lukę w kategorii „motoryzacja” w katalogu polskich podcastów. Przysiedliśmy więc by porozmawiać z Pawłem Płocharskim – jednym z twórców podcastu – by porozmawiać od czego to wszystko się zaczęło.

Ciężko nie zacząc od najbardziej oczywistego pytania. Skąd pomysł na podcast motoryzacyjny DoDechy?

Motoryzacją razem z Arturem interesujemy się od niepamiętnych czasów. Tak się stało, że gdy poznałem Artura na studiach okazało się, że choć czasami mamy różne poglądy to nadajemy na tych samych “falach”. Jeździliśmy razem na eventy i targi, ale zawsze po nich pozostawał jakiś niedosyt i chęć dzielenia się wrażeniami i emocjami z innymi. Rozmowy przy kawie nie wystarczały, a nasze rodziny miały już dosyć słuchania o kształcie lusterek i braku ramek w nowym modelu Porsche. Każdy z nas bez większych sukcesów prowadził jakieś pomniejsze blogi, ja zrobiłem kilka relacji, ale to nie było to. Po wielu latach zrodziła się idea zrobienia własnego podcastu.

DoDechy to jednak nie tylko Ty i Artur.

Prawda. Z początku podcast nagrywał z nami Cichy. Od niego w zasadzie wszystko się zaczeło. To on pewnego dnia zapytał mnie, dlaczego po prostu nie nagramy podcastu skoro tak bardzo nas to kręci. I nagraliśmy. Urok pierwszych odcinków polegał na tym, że Cichy nie miał praktycznie zielonego pojęcia o motoryzacji. Był więc odskocznią dla osób, które nie są do końca wtajemniczone w terminologię. Cichy pilnował nas też byśmy nie brnęli zbyt głęboko w dygresje.

Niestety z czasem sprawy się nieco skomplikowały, a Cichy musiał odejść na rzecz innych spraw, choć raz na rok stara się nas odwiedzać.

W duecie nie nagrywaliśmy długo. W krótkim czasie do naszego zespołu dołączył Michał, który idealnie wpasował się w nasz klimat i format. Michał jako miłośnik klasycznej motoryzacji, reprezentuje tą dziedzinę, której ja się nie tykam, a Artur ma jako takie pojęcie.

No właśnie, słuchacze dość często was mylą.

Może dlatego, że nie skupialiśmy się na tym kim jesteśmy tylko na tym co mamy do powiedzenia, ale coraz częściej zaznaczamy kto jest kto. Ja (czyli Paweł) jestem od nowoczesnej motoryzacji, Michał od tej starej, a Artur gdzieś pomiędzy nami. Inny podział przewiduje, że Michał to “ten najstarszy”, choć nie do końca tak jest.

Czy nie czujecie się samotnie w swojej dziedzinie?

Absolutnie. Jest jeszcze kilka podcastów motoryzacyjnych jak np. Płonące Tłoki. Jak dla mnie to im więcej tym lepiej. Każdy znajdzie coś dla siebie, a temat motoryzacji jest na tyle rozległy, że spokojnie można mieć na swojej liście kilka różnych podcastów.

Choć staracie się, by DoDechy nie było tylko stricte podcastem.

To fakt. Jakiś rok temu wystartowaliśmy na naszej stronie również z blogiem, dla osób które nie tylko lubią słuchać, ale i czytać. Mamy też swój segment w magazynie MEDLIVE, udało nam się też być patronem kilku wydarzeń motoryzacyjnych.

Z tego co wiemy, to czasami montaż potrafi zająć Wam trochę długo, z czego to wynika?

Nasz podcast zaczynaliśmy absolutnie od zera, nie mając o niczym pojęcia. Z początku wynajmowaliśmy studio gdzie mieliśmy realizatora i montażystę. To rozwiązanie okazało się jednak bardzo kosztowne i niepraktyczne (ograniczone możliwości czasowe, brak większego wpływu na montaż). Potem przenieśliśmy się do mniejszego studia nagrać, gdzie pokonała nas logistyka. Wszyscy jesteśmy z tego samego miasta więc trzeba było wspólnie wstrzelić się w wolne okno w studiu.
Dlatego jakiś rok temu zdecydowaliśmy zainwestować w swój własny sprzęt. Jak wiadomo, sprzętu nie wystarczy kupić – trzeba się bo jeszcze nauczyć. Dopiero po czasie okazało się, że dobraliśmy mikrofony, które w naszej sytuacji się nie sprawdzają. Tutaj bardzo nam pomógł Dawid Maron z padTV, doradził co powinniśmy mieć i od tamtego czasu nastąpiła rewolucja w jakości.

No właśnie, większość podcastów to osoby, które często mieszkają na różnych krańcach kraju. Cała wasza trójka jest natomiast ze Szczecina. Jak to wpływa na samo nagranie?

Miałem okazję uczestniczyć w nagraniu podcastu gdzie nie widzi się swojego rozmówcy i różnica jest kolosalna. W przeciwieństwie do większości podcastów, my patrzymy cały czas na siebie. Siedzimy w tym samym pokoju tzw. “Chillout roomie” i możemy reagować nie tylko na to co mówimy, ale też na gesty, mimikę twarzy. Zupełnie inaczej czuć tą energię i mam nadzieję, że dzięki temu też w końcowym efekcie słychać chemię jaka jest między nami.

Ale nie zawsze nagrywacie w “chillout roomie”?

Cały czas staramy się jakoś urozmaicać nasz program, zapraszać gości i wychodzić na zewnątrz. Relacje z targów nagrywamy bezpośrednio na miejscu, chodząc z samochodu do samochodu, montując odcinki po nocach i pracując nad materiałem w zasadzie od świtu do nocy.

W podcastcie motoryzacyjnym nie mogło też zabraknąć samochodów.

Oczywiście, że nie dlatego niezmiernie cieszymy się, że mniej więcej od początku 2016 roku możemy je testować i dzielić się naszymi opiniami.

Jak firmy reagują na wasz podcast?

Zazwyczaj bardzo pozytywnie, choć czasami trzeba przekonywać, że mamy inne podejście do motoryzacji. W opinii niektórych firm niestety utarło się przekonanie, że blogerzy, youtuberzy czy podcasterzy chcą pożyczyć samochód/produkt by nagrać jakieś szalone materiały. My w motoryzacji doszukujemy się przyjemności z samej jazdy i obcowania z samochodami. Nie musimy jechać 300km/h po osiedlu i sprawdzać czy samochód ma faktycznie 5 sekund do setki, by mieć przyjemność i frajdę z jazdy.
Na szczęście w sieci systematycznie pojawia się coraz więcej materiałów bardzo dobrej jakości od “normalnych” ludzi, więc mam nadzieję, że ten stereotyp nie będzie długo funkcjonował.

Jakie jest wasze podcastowe marzenie?

Wydaje mi się, że zorganizowanie własnego eventu motoryzacyjnego byłoby kolejnym krokiem milowym, ale na wszystko przyjdzie czas.

Dzięki za rozmowę!

Dodał  

PopBot uwielbia słuchać polskich podcastów, zawsze wie co jest na topie i jest na bieżąco z najnowszymi odcinkami, dlatego właśnie dział "Najnowsze Odcinki" jest w jego rękach.