Polskie Podcasty

Top 3 Najnowsze podcasty

1390 0 25 czerwca 2015

WYWIAD: Myszmasz – podcast popkulturalny

Gratka dla fanów i jeszcze niefanów podcastu Myszmasz. Wypytaliśmy autorów o ich początki, doświadczenia i plany na przyszłość i musimy przyznać, że część odpowiedzi nas zaskoczyła.

Niewiele jest podcastów, które sygnują się imieniem/ksywką głównego prowadzącego tudzież prowadzącej. W Waszym przypadku jest to Mysza, choć na nagraniach nie przyjmuje dominującej roli – są nawet odcinki, w których nie występuje. Jak to z Wami jest?

Mysz po prostu jest szarą eminencją podcastu. Jeśli nie wydaje się wam, że ma dominującą rolę, to dlatego, że chce byście tak myśleli. Szczerze, to nie mamy głównego prowadzącego. Kiedy nagrywaliśmy pierwszy odcinek nie mieliśmy pojęcia jak będzie się nazywać, więc po 3 godzinach nagrywania jeszcze godzinę siedzieliśmy myśląc nad nazwą. Nazwa Myszmasz narodziła się z głupiego żartu, ale nam się spodobała, więc tak już zostało. Poza tym Mysz miała już wtedy bloga, Mysza Movie – wydało nam się sensowne, aby nazwy były zbieżne.

Wasze intro jest bardzo charakterystyczne, bo czytane przez samą Krystynę Czubównę. Czy kryje się za tym jakaś historia?

Po tym jak uratowaliśmy wioskę Pani Krystyny przed najazdem złowrogich barbarzyńców obiecała, że odpłaci nam poprzez nagrywanie zapowiedzi naszych projektów. A tak serio, to Pani Krystyna nagrywała czasem w studiu Kobart, w którym powstaje Myszmasz, więc pewnego razu poprosiliśmy ją o przysługę, a ona w swej nieskończonej życzliwości zgodziła się nagrać dla nas zapowiedź.

Podcastów filmowo/growych lub popkulturowych jest na naszym rynku najwięcej. Gdybyście mieli przekonać słuchacza jednym atutem, który przemawiałby właśnie za Waszym podcastem to co by to było? 

Jesteśmy jedynym podcastem na polskim rynku wolnym od GMO, bezglutenowym, nagrywanym bez udziału indonezyjskich sweat-shopów. Prawdę mówiąc, nigdy nie próbowaliśmy się szczególnie wyróżniać. Całe przedsięwzięcie zrodziło się z naszego zamiłowania do podcastów, jako pretekst do tego, by regularnie co tydzień spotkać się i pogadać. Wiadomo – jeśli ma się świadomość, że słucha tego więcej osób to trochę to zmienia, ale staramy się trzymać tych korzeni i po prostu rozmawiać o tym co nam akurat chodzi po głowie. Poza tym potrafimy się pięknie nie zgadzać. I malowniczo sprzeczać. A takich sporów nieźle się słucha.

W podcascie poruszacie wiele dziedzin, od gier, przez filmy po seriale. Przyjmujecie jakieś zasady odnoszące się do spoilerów?

Zasady są proste, jeśli ktoś rzuci spoilerem musi umrzeć. Słuchacze mogli się nie zorientować, ale przez podcast przewinęło się już 3 Krzyśków, 5 Kamilów i 4 Mysze. To surowa kara, ale sprawiedliwa. Mysz napisała cały tekst o swoim podejściu do spoilerów (http://myszamovie.pl/2015/04/twoj-spoiler-nie-pachnie-rozami/) i my je także podzielamy. W skrócie: spoiler jest jak puszczenie bąka – czasami można sobie pozwolić, jeśli wiesz, że innym to nie przeszkadza, ale zawsze trzeba najpierw ostrzec, a jeśli coś się przypadkiem wymknie to przeprosić. Staramy się ostrzegać kiedy omawiamy nowości i premiery, ale przy starszych rzeczach jest nieco wolnej amerykanki. A w odcinkach tematycznych to już w ogóle, hulaj dusza piekła nie ma. Choć akurat przy odcinku o zgonach postaci pracowicie wypisaliśmy ostrzeżenia do wszystkich. Chyba. Prawdopodobnie.

Gdy teraz na to wszystko patrzycie, to co zmieniło się pomiędzy 1 a 100 odcinkiem Myszmaszu?

Zrobienie dla nas setki czegokolwiek to ogromny wyczyn. Prawdę mówiąc istniała obawa, że skończy się na słomianym zapale i porzucimy podcast gdzieś na skraju drogi jak stare Cinquecento. To dlatego nazywając odcinki, Kamil dal nam taką małą motywację używając numeracji trzycyfrowej (np. 001 lub 099) po to by mieć poczucie, że trzeba wykorzystać w pełni te trzy cyfry i dobrnąć przynajmniej do setki. Ale odzew jaki dostaliśmy od słuchaczy był tak dobry, że trochę się od tego uzależniliśmy i teraz trudno nam sobie wyobrazić, że moglibyśmy przestać. Tym dziwniejsze jest, że tak bardzo się broniliśmy przed tą setką. Powinna była przypaść jakieś dwa miesiące temu, a pełnoprawny, setny odcinek pojawił się dopiero w tym tygodniu. A przecież w międzyczasie nie zamilkliśmy – fale eteru co chwila rozbrzmiewają kolejnymi „dodatkowymi” odcinkami.

Jak najlepiej rozpocząć przygodę z Myszmaszem? 

Najlepiej na środku pustyni, napchanym po uszy halucynogennymi grzybkami. Albo jeśli ktoś woli bardziej tradycyjne metody, myślę, że warto zacząć od jednego z odcinków tematycznych, w których omawiamy jedno konkretne zagadnienie popkulturowe, wtedy jest szansa, że ktoś nie odpadnie ze względu na dobór tytułów o których rozmawiamy. Warto przesłuchać wspomniany wyżej odcinek o zgonach postaci (#15). Albo ten o jakże popularnym motywie utraty pamięci (#17). Nieźle wyszedł nam również nagrany ze Zwierzem Popkulturowym odcinek o seksie (#91 część II).

Linki:
Myszmasz #015
Myszmasz #017
Myszmasz #091 część II

Na Asku macie ponad 1000 odpowiedzi na pytania. Jakie było najdziwniejsze/najbardziej zaskakujące pytanie od fanów?

Ktoś kiedyś pytał, czy Krzysiek byłby skory do ożenku z fanem/fanką. Poza tym było sporo pytań o to, czy wolimy buraczki czy ćwikłę, i tym podobne głupstwa… :-) 

Niedawno zaatakowaliście też YouTuba. Czy sam podcast to już za mało?

Podcast jest przedwieczny – był, jest i będzie. Myszmasz fhtagn.  Ale od dłuższego czasu chcieliśmy zrobić coś poświęconego planszówkom, które są jedną z naszych pasji. A do tego jednak potrzebne jest medium wizualne. Poza tym, jak stali słuchacze zdążyli się już pewnie zorientować, ostatnio szukamy różnych nowych sposobów na odświeżenie formuły i poszerzenie naszych działań, za pomocą różnych pobocznych serii, takich jak Myszmasz Zdziwniej (trochę bardziej osobiste odpowiedzi na pytania słuchaczy i opowieści o tym co nam chodzi po głowie a nie jest związane z popkulturą) czy Sesje na Podsłuchu (zapis audio naszych sesji RPG w Numenerę). Po paru latach człowiek zaczyna szukać sposobów na przełamanie rutyny. 

Należycie do GRM Radio, gdzie jest już kilkanaście podcastów, które mniej lub bardziej zahaczają o Waszą tematykę. Robicie nasłuchy „konkurencji”, by rozeznać się co się dzieje w innych podcastach, czy trzymacie się własnej formuły, która daje Wam najwięcej radości z nagrywania?

Czasami podsłuchujemy co się dzieje u innych, ale formuła naszego podcastu pozostaje od lat niemal niezmieniona. I jest nam z tym dobrze.

Kiedy nastąpił ten pierwszy moment gdy zdaliście sobie sprawę z popularności Waszego podcastu?

Wciąż na niego czekamy. Co prawda zbliżamy się do pół tysiąca fanów na fejsie, mamy całkiem sporo słuchaczy, ale raczej wciąż uważamy się za dość niszowy podcast. Co nie jest złe, bo wiąże się z tym, że nasi słuchacze są ludźmi z którymi lubimy potem rozmawiać w komentarzach, ponieważ wiedzą czego słuchają, dzielą nasze zainteresowania i są z reguły inteligentnymi ludźmi. Popularność oczywiście ma swoje dobre strony, ale sprawia też, że przychodzi znacznie więcej przypadkowych ludzi i hejterów. Rośniemy sobie powoli – dobrze nam w tym kawałku Internetu, który sobie wraz ze słuchaczami umościliśmy :)

Nie byłbym sobą gdybym nie zapytał o co chodzi z działem „współpraca” na Waszej stronie? ;)

Jak łatwo się zorientować, jesteśmy wielkimi fanami głupich żartów. I tym jest właśnie zakładka współpraca. Niemal każdy poradnik dla blogerów mówi o tym jak ważna jest to zakładka, aby móc potencjalnym partnerom komercyjnym ułatwić kontakt z blogerem. Jednak podcasty w Polsce to wciąż niszowy rynek i zanim ktokolwiek się zorientuje, że może tkwi w tym jakiś potencjał minie jeszcze trochę czasu. A w międzyczasie możemy się trochę pośmiać z naszego udawanego celebryctwa.

Dziękujemy za rozmowę. 

Dodał  

Skontaktuj się z autorem tego posta: Paweł a.k.a. LoneWolfREV.